Literatura niderlandzka

(Rozmowy) o współczesnej literaturze niderlandzkiej – strona prowadzona przez Fundację Literatura

Jan Brokken

„Arcydzieło literackiego reportażu”, pisał o jednej z jego książek The New York Times. The Guardian porównał go z Grahamem Greenem, a Sydney Morning Herald z Brucem Chatwinem. Jego Bałtyckie Dusze były nominowane do European Book Prize, na koncie ma 25 tytułów, przetłumaczonych na siedem języków, w tym język polski. Oto Jan Brokken, jeden z najlepszych współczesnych pisarzy niderlandzkich. I jeden z najbardziej niedocenianych.

IMG_2839

– Jeśli chodzi o zainteresowanie mediów, nagrody literackie i sprzedaż książek powinien znaleźć się w TOP 5 [holenderskiej literatury]. Zasługuje na tysiące czytelników. Jan Brokken jest w stanie z każdej opowieści uczynić opowieść o ludziach, to jego talent i siła – mówił o Brokkenie Geert Mak znany, nie tylko w Holandii, historyk, pisarz i publicysta.

Syn wiejskiego pastora

Mimo to Jana Brokkena rzadko widzi się w zestawieniach „najlepszych holenderskich pisarzy”. Zapewne dlatego, ponieważ trudno go zaszufladkować. Gatunek, który uprawia, trudno zdefiniować. Brokken ma na swym koncie co prawda klasyczne powieści i klasyczne książki dziennikarskie (biografie, zbiory reportaży), ale najczęściej porusza się na grząskim terenie pomiędzy literaturą i dziennikarstwem.

– To prekursor niderlandzkiego faction– powiedziała o nim recenzentka NRC Handelsblad Elsbeth Etty i jest w tym dużo prawdy. Urodzony w 1949 roku w Lejdzie Brokken to jeden z pierwszych holenderskich autorów, którzy poświęcili się czemuś, co dziś nazywamy „reportażem literackim” czy „literaturą faktu”.

Brokken dorastał w niewielkiej wiosce Rhoon. Jego ojciec był teologiem, pracującym przez wiele lat w Indonezji, gdzie zajmował się kulturą islamu. Po powrocie do Holandii, ojciec przyszłego pisarza został pastorem.

– Moją ciekawość innych kultur i stylów życia zawdzięczam bez wątpienia mojemu tacie – mówił później Jan Brokken – Moją miłość do podróżowania i potrzebę zapisywania swych wrażeń na papierze zawdzięczam mojej mamie.

Jak dziennikarz stał się pisarzem

Brokken studiował dziennikarstwo w Utrechcie i politologię w Bordeaux. Od 1973 roku pracował dla dziennika Trouw, gdzie publikował reportaże. Po kilku latach przeszedł do redakcji Haagse Post, gdzie odkrył nową pasję: wywiady i szkice biograficzne. Jego debiut książkowy to właśnie biografia (Mata Hari, de waarheid achter een legende, 1975); także dwie kolejne książki to owoc dziennikarskiej pracy dla HP.

Stopniowo jednak odchodził od klasycznego dziennikarstwa i w 1984 roku zadebiutował jako autor fikcji. Jego powieść De provincie przyjęto bardzo dobrze, krytycy podkreślali talent młodego pisarza do snucia trzymających w napięciu opowieści. Dwa lata później autor De provincie pożegnał się z regularną pracą dziennikarza i Brokken-reporter oraz Brokken-pisarz stali się jednym.

IMG_2858

– Dla mnie etykietki nie mają znaczenia – mówił pytany o różnice pomiędzy dziennikarstwem a pracą pisarza – Piszę. Od chwili, gdy nauczyłem się pisać, piszę. Dźwięk pióra skrobiącego po papierze uspokaja mnie. Uprawiam różne gatunki lub je ze sobą łączę. Jednym z nich jest dziennikarstwo.

Akcja wielu z reportaży, opowiadań, powieści i dziennikarskich książek Brokkena rozgrywa się poza granicami Holandii. Powód jest prosty: Brokken od lat wiele podróżuje. Opowiadania z De zee van vroeger (1986) za miejsce akcji miały Indonezję, Chiny i Rosję. Przez sześć lat pisarz podróżował i mieszkał w Afryce Zachodniej. Owocem pobytu w Burkina Faso, Wybrzeży Kości Słoniowej i Gabonie były cztery kolejne książki. W 1992 roku przeprowadził się na Karaiby, gdzie napisał m.in. biografię, powieść i zbiór opowiadań.

W pewnym sensie Brokken to pisarz totalny, zarówno w aspekcie gatunkowym, jak i tematycznym, geograficznym czy czasowym. Jego książki bywają fikcją i non-fiction, ich akcja może mieć miejsce w holenderskiej wiosce, wenezuelskiej dżungli, Estonii czy Dżakarcie, a opowiadać mogą zarówno o odległej przeszłości jak i teraźniejszości.

Z Holandii w świat i z powrotem

Po piętnastu latach w tropikach i podróży Brokken wrócił w 2002 roku do Holandii. Tutaj ukazały się m.in. jego dwie autobiograficzne powieści, jedna o wojnie i fanatyzmie religijnym (Mijn kleine waanzin, 2004), druga o jego przyjaźni z rosyjskim pianistą Jurijem Egorowem (In het huis van de dichter, 2008 ). Pierwsza z powieści rozgrywa się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych na holenderskiej prowincji, druga w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Amsterdamie. Brokken znów pokazał, że jest pisarzem wszechstronnym jeśli chodzi o tematykę oraz czas i miejsce akcji swych książek.

Niewielu spodziewało się po nim powrotu do holenderskiej tematyki, skoro w latach dziewięćdziesiątych pisał takie książki jak – wymieńmy tylko kilka z nich: biografia karaibskiej pisarki Jean Rhys (Goedenavond, mrs. Rhys, 1992), zbiór opowiadań o Gwadelupie i Martynice (Vulkanen vanaf zee, 1993), powieść o marynarzach (De blinde passagiers, 1995), powieść o Curaçao (De droevige kampioen, 1997) czy dziennikarską opowieść o Holendrze w wenezuelskiej dżungli (Jungle Rudy, 1999).

– To pełna napięcia książka, ma swoją własną atmosferę, jest na wysokim poziomie artystycznym i intelektualnym – chwalił De blinde passagiers niemiecki recenzent Berliner Morgenpost. Ale to Jungle Rudy przyniosła Brokkenowi międzynarodowe uznanie. „A masterpiece of narrative non-fiction”, pisał recenzent The New York Times. Brokken nie jest może rozpieszczany przez członków jury przyznających holenderskie nagrody literackie, ale nie może narzekać na brak zainteresowania za granicą. Jego książki zostały przetłumaczone na siedem języków (niemiecki, angielski, francuski, włoski, hiszpański, litewski i polski).

Doceniany i nieznany

Po polsku ukazała się jego niewielka książka o historii karaibskiej muzyki: Dlaczego jedenastu Antylczyków klęczało przed sercem Chopina, przełożona przez Aleksandrę Hnat i wydana w 2008 roku przez wydawnictwo ATUT. W 2013 roku ukaże się nakładem wydawnictwa Czarne i w przekładzie Alicji Oczko jedna z jego najnowszych prac, Bałtyckie Dusze, nominowane w 2011 roku do European Book Prize.

Jan Brokken mieszka obecnie na przemian w Amsterdamie i we Francji. Krytycy, recenzenci i koledzy po piórze często podkreślają jego unikalną pozycję w holenderskiej literaturze oraz rolę jaką odegrał w historii niderlandzkiego reportażu literackiego. – To jedyny Holender, który może się mierzyć z Grahamem Greenem. Pisze po prostu fantastycznie – powiedział o nim znany holenderski pisarz Jan Cramer. Jednocześnie jest on pisarzem, który nie cieszy się tak wielką popularnością czytelników i uznaniem jak jego „stricte literaccy” koledzy po fachu – żeby wymienić choćby Arnona Grunberga czy Hermana Kocha.

IMG_2836Zeedrift, zbiór opowiadań/reportaży Jana Brokkena, wydany w 2009 roku.

Jak to możliwe? Ciekawą odpowiedź zabronowała Ingrid Koorn w eseju De zee en de tropen.

“Problemem nie jest ocena jego dorobku – pisała Koorn – bo ta jest w prawie wszystkich przypadkach pozytywna. Krytycy są prawie jednogłośnie zgodni co do tego, że Brokken potrafi opowiadać w mistrzowski sposób. Problemem są kryteria stosowane przez krytykę literacką, która często kurczowo trzyma się podziału na literaturę i dziennikarstwo (…). W krajach takich jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, łatwiej przekraczać granice gatunkowe, a książki oceniane są na podstawie ich wartości artystycznej. (…) Jan Brokken nie jest pisarzem „literackim” w klasycznym tego słowa znaczeniu, ponieważ łączy fikcję z literaturą faktu. Ale jego próba zespolenia za sobą różnorakich sposobów pisania jest wystarczająco niezwykła, by uznać to za zasługę dla literatury. Tak naprawdę stworzył nowy gatunek w literaturze niderlandzkiej. Jednocześnie udaje mu się raz za razem tworzyć dramatyczne, w tradycyjny sposób pełne napięcia opowieści”, pisała Koorn.

Czytelniku, oto mój odwet

Ów problem z recepcją twórczości Brokkena należy być może do przeszłości. Jakby chcąc pokazać, że jego styl i wizja literatury spotkać się mogą zarówno z uznaniem krytyków, jak i czytelników, najnowsza książka Brokkena De vergelding (Odwet), wydana pod koniec stycznia 2013 roku, od kilku tygodni gości na szczytach holenderskich list bestsellerów. W lutym i na początku marca w każdym kolejnym tygodniowym notowaniu listy De Bestseller 60 książka Brokkena znajdowała się w pierwszej trójce.

De vergelding to zapis z dziennikarskiego śledztwa Brokkena, w którym rekonstruuje wojenny dramat, jaki miał miejsce w wiosce Rhoon, w której się wychował. W 1944 roku zginął tam w wyniku sabotażu niemiecki żołnierz. Niemcy w odwecie zamordowali siedmiu mieszkańców wioski, wypędzili z Rhoon ich żony i dzieci, a domy spalili. Kto zabił niemieckiego żołnierza i dlaczego? A może był to wypadek? Brokken pokazuje, że zdarzenie to po dziś dzień żyje w pamięci mieszkańców wioski, którzy wzajemnie się oskarżają i podejrzewają.

Po czterech dekadach kariery pisarskiej oraz opublikowaniu 25 książek Jan Brokken spotkał się wreszcie z uznaniem, na jakie zasługiwał od dawna. W tym sensie tytuł jego ostatniej książki nabiera nowego znaczenia.

Ł.K.

IMG_2850
O zbiorze reportaży/opowiadań Jana Brokkena Zeedrift przeczytasz tutaj, a tutaj moje tłumaczenie jednego z tekstów z tej książki. Powyższa sylwetka powstała w dużej mierze w oparciu o niderlandzkojęzyczną notę biograficzną pisarza, którą znajdziemy tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: