Literatura niderlandzka

(Rozmowy) o współczesnej literaturze niderlandzkiej – strona prowadzona przez Fundację Literatura

Rozmowa z Peterem R. de Vriesem, autorem „Porwania Heinekena”

Peter R. de Vries 2014

Rozmowa z Peterem R. de Vriesem,  najsłynniejszym holenderskim dziennikarzem kryminalnym, zdobywcą International Emmy Award, autorem książki „Porwanie Heinekena”, która niedawno ukazało się w Polsce.

Pełna, rozszerzona wersja wywiadu ukazała się w polskim miesięczniku „Press”: Pies gryzie tego, kto się boi

Miesięcznikowi „Press” dziękujemy za możliwość umieszczenia fragmentu rozmowy na naszej stronie.

Więcej o książce „Porwanie Heinekena” (Wydawnictwo Świat Książki, tłum.: Krystyna van Eggermond-Krupa, Małgorzata Woźniak-Diederen, 480 stron): TUTAJ

Łukasz Koterba: Porwanie Heinekena to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych w historii Holandii. Kiedy w 1983 r. porwano magnata piwnego i miliardera Freddy’ego Heinekena miał Pan 28 lat. Wiedział Pan od razu, że to będzie wielka sprawa?    

Peter R. de Vries: Byłem młodym dziennikarzem kryminalnym w dzienniku „De Telegraaf”, największej gazecie w Holandii. Miałem już na koncie kilka wielkich spraw, lecz kiedy porwano Heinekena, od razu pomyślałem, że to sprawa rangi światowej. Widać to było po reakcjach prasy zagranicznej: Japonia, Rosja, Chiny…. wszędzie o tym pisano.

W Polsce wiedza o tym zdarzeniu nie jest powszechna. Może po obejrzeniu filmu, który w tym roku wszedł do kin, z Anthony Hopkinsem w roli głównej, się to zmieni. Jakby Pan w kilku zdaniach opisał to, co czyniło tę sprawę niezwykłą?

Sprawcy byli bardzo młodymi przestępcami, nieznanymi policji. Mieli 25-27 lat. A sposób, w jaki dokonali porwania, był wyrafinowany. Przygotowali się świetne, jakby to była akcja militarna, z fałszywymi tropami pozostawionymi policji itp. W dodatku do porwania doszło w centrum Amsterdamu, co było bardzo ryzykowne, i porwano dwie osoby – bo wraz z  Heinekenem także jego szofera. Porywacze wprowadzili nowe techniki, także jeśli idzie o przekazanie okupu – to również zostało dokładnie przemyślane. Chodziło przecież o rekordową wówczas kwotę 35 milionów guldenów (ok. 16 mln euro). No i, co też istotne, Heineken był znany na całym świecie.

porwanie-heinekena

Gdy już po przekazaniu pieniędzy policja trafiła na trop porywaczy i uratowała Heinekena i jego szofera, dwójka porywaczy – Willem Holleeder i Cor van Hout – zbiegła do Francji. Francja nie mogła ich odesłać do Holandii, a sama nie wiedziała, co z nimi począć. Jakiś czas przebywali w swego rodzaju areszcie domowym w hotelu, potem trafili do francuskiego więzienia. Pan tam był i nawiązał z nimi kontakt.

Kiedy uwolniono Heinekena, a Holleeder i van Hout uciekli do Francji, bardzo chciałem się dowiedzieć, kim byli porywacze, jak przygotowali to porwanie, jak się odbyło, gdzie popełnili błąd itd. Myślę, że moje szczęście polegało na tym, że byliśmy w podobnym wieku – ja i porywacze. Dziś, gdy jestem grubo po 50-tce, nawiązanie kontaktu z 25-latkami byłoby dużo trudniejsze.

Gdy van Hout siedział we francuskim więzieniu, napisałem do niego list. Nie miałem nic do stracenia. Napisałem mu: „Może mnie znasz, jestem Peter R. de Vries, pisałem o porwaniu Heinekena dla >>De Telegraaf<<, chciałbym przeprowadzić z tobą wywiad”. To był strzał w ciemno, nie liczyłem na odpowiedź. Ale po miesiącu przyszedł od niego list, odręcznie pisany, mam go nadal. Napisał, że nie udzieli mi wywiadu, bo przecież musi jeszcze stanąć przed sądem i nie może nic mówić, ale zrobiłbym mu wielką przyjemność, gdybym co poniedziałek przesyłał mu „De Telegraaf”. Mógłby sobie poczytać, jak grał Ajax, bo podobnie jak ja był fanem tej drużyny. Pomyślałem: „Cóż, mogę mu przesyłać te gazety”.

I robił Pan to miesiącami.

Najpierw myślałem, że to będzie kwestia kilku tygodni, bo szybko dojdzie do ekstradycji. Przesyłałem mu gazetę nie tylko w poniedziałek, ale i przez resztę tygodnia. Liczyłem, że być może w ten sposób zbuduję z nim jakąś więź, nawiążę kontakt. Chciałem się dużo dowiedzieć o tym porwaniu. Jednak nie wiedziałem, że do ekstradycji minie prawie dwa lata. Więc przez dwa lata wysyłałem mu codziennie gazetę, a od czasu do czasu jeszcze jakieś czasopismo, książkę czy list. I w ten sposób zbudowałem z nim więź, odpisywał na moje listy. To był fundament, na którym powstała moja książka: owa relacja z porywaczem.

Peter

 —

Peter R. de Vries (ur. 1956) jest najbardziej znanym holenderskim reporterem zajmującym się sprawami kryminalnymi. Napisał setki artykułów i kilka książek na temat głośnych przestępstw. Przez wiele lat prowadził w telewizji popularny program śledczy.

Pełna rozszerzona wersja wywiadu ukazała się w polskim miesięczniku „Press”: LINK

Miesięcznikowi „Press” dziękujemy za możliwość umieszczenia fragmentu rozmowy na naszej stronie.

Zamieścił: Ł.K.

Reklamy

2 comments on “Rozmowa z Peterem R. de Vriesem, autorem „Porwania Heinekena”

  1. DarKa
    11/10/2015

    Bardzo lubię Państwa czytać. Dziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 10/10/2015 by in Wywiady and tagged , , , .
%d blogerów lubi to: