Literatura niderlandzka

(Rozmowy) o współczesnej literaturze niderlandzkiej – strona prowadzona przez Fundację Literatura

W tramwaju – Sierpień (1)

Fragment książki  W tramwaju (Op de tram) holenderskiej dziennikarki Jorie Horsthuis (tłumaczenie Olga Niziołek).

Wydawnictwu Ambo/Anthos i autorce dziękujemy za pozwolenie na publikację fragmentu W tramwaju.

op-de-tram---jorie-horsthuis[0]

JORIE HORSTHUIS

W TRAMWAJU (FRAGMENT)

SIERPIEŃ

Jak to dobrze, że dyspozytornia pomogła mi zamienić się na dyżur. Zaczynam dziś pracę o 9:56 zamiast o 5:33. Zapomniałam tylko przestawić budzik, więc i tak wyrywa mnie ze snu o 4:30. Zadowolona, że jeszcze długo nie muszę wstawać, wyłączam go i z ulgą przekręcam się na drugi bok. Dziesięć minut później budzę się przerażona. Chwila, chwila! Jak udało mi się tak po prostu zamienić dyżur? I kiedy to dzwoniłam w tej sprawie? Cholera. To tylko sen. Wyskakuję z łóżka i ledwo co zdążam na czas do zajezdni.

Dziś w nocy zamiana brzmiała bardzo wiarygodnie, ale mogłam być mądrzejsza. Miesiące letnie to czas największego ruchu w GVB. Całe brygady tramwajarzy wyjeżdżają na wakacje, a mimo to tramwaje kursują zwyczajnie. W marcu czyniłam gorączkowe starania, aby zdobyć kilka dni wolnego w lipcu i sierpniu – bezskutecznie. Patrick, motorniczy, z którym miałam wtedy dyżur, uzmysłowił mi, że powinnam się była za to zabrać dobrych parę miesięcy wcześniej. Ktoś podpowiedział mi później, że mogę spróbować drogą telefoniczną. Telefon odebrał przyjazny mężczyzna. Licznik na koniec lipca, w dzień moich urodzin, pokazywał już minus 55. Minus 55?

– Tego dnia brakuje nam pięćdziesięciu pięciu osób. Przykro mi, ale nie mogę ci pomóc.

O inne dni w lipcu i sierpniu już nie musiałam pytać. Niestety. Spontanicznie wpadać na ciekawe pomysły, żyć chwilą – w GVB szybko można się tego oduczyć.

– Czemu nie spróbujesz się z kimś zamienić? – spytała pewna konduktorka, kiedy opowiedziałam jej o moich problemach nad sałatką podczas wieczornego dyżuru.

Postawiła torbę na stole i wyłowiła z niej swój kalendarz.

– Może mogę wziąć za ciebie jakiś dyżur.

Za pomocą skomplikowanego systemu intranetowego zgłosiłyśmy natychmiast chęć zamiany dwóch dyżurów w połowie sierpnia. Konduktorka znała jeszcze kilka osób, z którymi mogłam spróbować. W ciągu kilku tygodni udało mi się za pomocą kilku rozmów telefonicznych, maili i smsów uzbierać wolne na całe wakacje i urodziny. W ostatniej chwili dostałam jeszcze kilka dni wolnego od GVB – dwa razy do roku wolno użyć jokera, który pozwala ominąć kolejkę oczekujących – więc udało mi się zdobyć trzy tygodnie urlopu w sierpniu. Drugą stroną medalu jest to, że do końca listopada muszę pracować za moich kolegów. Nic nie szkodzi – w połowie sierpnia mogę jechać ze znajomymi na wyprawę po Bałkanach.

1001004011500334

***

Ulica Pretoriusstraat, 5:54. Tom zatrzymuje tramwaj, otwiera drzwi i zapala papierosa.

– Teraz zrobimy to, czego wymaga szef.

Czas odjazdu z przystanku Pretoriusstraat jest mierzony w momencie, kiedy tramwaj przejeżdża przez czujnik. Jeśli wyruszysz o dwie sekundy za wcześnie, zostanie to natychmiast odnotowane. Zbyt wczesny odjazd to grzech śmiertelny: jeśli zdarza się to zbyt często, GVB musi zapłacić karę zleceniodawcy, Stadsregio Amsterdam. Dotyczy to także odjazdu zbyt późnego, ale spóźnienie jest notowane dopiero po upływie dwóch minut. Dlatego naszą dewizą jest: lepiej półtorej minuty za późno niż sekundę za wcześnie. Aby promować punktualność, Stadsregio wypłaca premię, jeśli ponad 82% tramwajów jeździ zgodnie z rozkładem, czyli w przedziale zero – dwie minuty. W pierwszym półroczu 2010 punktualnie odjechało 84,5% tramwajów, co przyniosło GVB ponad milion euro premii.

– Jestem ponadprzeciętnie punktualny – chwali się Tom. – 86,7 procenta. Jak się zastanowić, to GVB na mnie zarabia. Ale oczywiście nigdy nic mi to nie da. Interesują się tobą tylko, jeśli nie osiągasz 82 procent, bo to kosztuje. Podobno kierownicy powiedzieli jakiemuś motorniczemu: miesięcznie kosztujesz nas tyle a tyle setek euro. Są strasznie surowi. Nic nie pomoże, jak im wytłumaczysz, że miałaś takie opóźnienie, bo zdarzyło się to czy tamto. Wtedy powiedzą: twoim kolegom jakoś to nie przeszkadzało. Jeżdżą przecież zgodnie z rozkładem?

Kiedy zegar przeskakuje z 5:54 na 5:55, Tom wdrapuje się z powrotem do swojej kabiny.

– No, to teraz pędzimy na kawę.

Mkniemy Middenweg w kierunku Diemen z prędkością 75 kilometrów na godzinę.

– Szybciej nie pojedziemy, bo zabraknie prądu.

Tom uwielbia gnać tą ważącą 32 tony maszyną.

– A dokładniej 32,5 tony. I kto może się pochwalić, że wozi się czymś takim? Może fajnie się jeździ sportowym autem, ale to jest o wiele lepsze.

op-de-tram---jorie-horsthuis[1]

Więcej o książce i jej autorce.

Więcej o Oldze Niziołek.

Wydawnictwu Ambo/Anthos i autorce dziękujemy za pozwolenie na publikację fragmentu W tramwaju.

Pozostałe fragmenty:

Lipiec

Sierpień (2)

Sierpień (3)

(zamieścił Ł.K.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: