Literatura niderlandzka

(Rozmowy) o współczesnej literaturze niderlandzkiej – strona prowadzona przez Fundację Literatura

„Rzym jest miastem, które inspiruje”

O Rzymie, przyjaźni z Fellinim, literaturze i Polsce z Rositą Steenbeek rozmawia Małgorzata Woźniak-Diederen, tłumaczka jej książki „W Rzymie jak w domu”.

od rosityRosita Steenbeek i Forum, zdjęcie: Art Khachatrian

Małgorzata Woźniak-Diederen: Czy Rzym jest nadal domem dla Ciebie, jakie znaczenie ma to miasto w Twoim życiu?

Rosita Steenbeek: Tak, Rzym jest do tej pory moim domem. Uczucie przybycia do domu ogarnęło mnie już za pierwszym razem, kiedy tu przyjechałam i powtarza się za każdym powrotem. Rzym jest dla mnie miastem, które mnie inspiruje, gdzie czuję się szczęśliwa. Rzym jest miastem, gdzie znajduję pocieszenie, bo czuję się częścią wielkiej przeszłości. Każdy kamień opowiada  jakąś historię. Idąc do piekarni przechodzę obok miejsca, gdzie zamordowano Juliusza Cezara, mijam palazzo, gdzie nocował cesarz Karol V i przechodzę obok kościoła zamienionego w czasach Napoleona na stajnię.

Rzym jest też wyjątkowy przez to, że wszyscy żyją  teraźniejszością, „tu i teraz”. Być może dlatego, że wszystko dookoła przypomina o historii, a tym samym człowiek zdaje sobie sprawę, że teraz jego kolej aby żyć, żeby coś zrobić ze swoim życiem.

po polsku

Jeśli ktoś przyjeżdża do Rzymu po raz pierwszy, na kilka dni. Co powinien zrobić, co zobaczyć?

Najlepiej pospacerować po śródmieściu Rzymu. Serce Rzymu to jedno wielkie muzeum, a jednocześnie ożywione centrum miasta. Trzeba zobaczyć Panteon, najlepiej zachowaną budowlę z czasów rzymskich, stoi tu już dwa tysiące lat, koniecznie trzeba zajrzeć do środka. Blisko Panteonu leży wspaniały plac Piazza Navona, ma podłużny  kształt i barokowe fontanny. Jeśli tłok jest za duży, warto skręcić w boczną uliczkę. Również w Rzymie można zaznać ciszy i spokoju. Lepiej nie ulegać pokusie kelnerów zapraszających do turystycznych restauracji, ale poszukać czegoś dobrego. Jeśli chcesz zobaczyć z ilu warstw składa się Rzym, radzę odwiedzić kościół św. Klemensa z XII wieku. Pod nim znajduje się kościół z IV wieku, a jeszcze niżej zaułek starożytnego Rzymu z I wieku.

Rosita Steenbeek – rzymskie madonny.

okladka bez niej

Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Rzymie?

Panteon. Wspaniała budowla i tak ładnie zachowana, ogromna na tak kameralnym placu. Najchętniej przychodzę tu wcześnie rano, kiedy jest pusto, nie ma nikogo oprócz paru zamiataczy ulic. I na Zielone Świątki, kiedy z kopuły opada deszcz czerwonych płatków róż.

Rosita Steenbeek w Panteonie w Zielone Świątki.

Czy spotkanie Alberta Moravii i Frederica Felliniego zaważyło na Twoim życiu?

Spotkanie Alberta Moravii i Frederica Felliniego, z którymi spędziłam wiele czasu, pomogło mi poczuć się w Rzymie jak w domu. Pisałam wtedy swoją pierwszą książkę, oni byli moją inspiracją, moimi muzami. Często o nich myślę. Mimo sławy byli wspaniałymi  ludźmi, zachowali bezpośredniość, naturalność, prostotę i ciekawość. Do ostatniego momentu patrzyli na życie z zachwytem, do ostatka pozostali twórczy. Obaj radzili mi być wierną sobie. Fellini powiedział: „Osobiste doświadczenie jest najbardziej uniwersalne”. Często przychodzą mi na myśl ich inne wypowiedzi: Fellini mówił: „Życie trzeba brać zawsze za rogi”, a Moravia: „Rozpacz trzeba wykorzystać by żyć, nie umierać” i „Życie jest po to żeby żyć”.

de laatste vrouw

Która z Twoich książek jest dla Ciebie najważniejsza?

Trudno powiedzieć. Moja pierwsza książka „Ich ostatnia kobieta” była dla mnie ważna, bo od niej zaczęła się moja kariera pisarska. Uświadomiła mi też, jak ważne są relacje z rodzicami. Wszystko w tej książce związane jest z więzią, która łączyła mnie z ojcem.

Powieść Schimmenrijk [Królestwo cieni] stanowiła dla mnie pocieszenie. Jej tematem jest pytanie jak żyć po utracie bliskich. Miło było usłyszeć, że innych też podtrzymywała na duchu. Książki o Rzymie są dla mnie także ważne [Rosita Steenbeek napisała jeszcze drugą książkę o Rzymie „Z powrotem w Rzymie”- przyp. tł.], cieszę się, że mogłam się podzielić z czytelnikami moim entuzjazmem, moimi uczuciami wobec tego wyjątkowego miasta.

Schimmenrijk

Dlaczego piszesz książki, co pisarstwo znaczy dla Ciebie?

Pisanie jest sposobem na życie, szukaniem zrozumienia, nadania sensu. Pisanie książki jest takim samym przedsięwzięciem jak podróż. Zanim zacznę mam jakieś pomysły w głowie, ale w trakcie pisania plan się zmienia, czasami mnie samą zakskakuje. Przygotowuję coś w rodzaju schematu, ale zawsze od niego odstępuję. Pisanie jest także sposobem komunikowania się z innymi ludźmi, z czytelnikami. Z jednej strony jest to droga okrężna, poprzez książkę, z drugiej strony pozwala na głębszą analizę, na otwartość, co z kolei prowadzi do reakcji, jakich nie ma w rozmowie.

814027AP Steenbeek_Rome

Nad czym teraz pracujesz?

Kończę książkę, nad którą pracuje już długo, o życiu mojej babci Rosy, matki mojej matki. Jej matka była Żydówką, a ojciec Niemcem.  Podczas wycieczki do Heidelberga straciła głowę dla holenderskiego pastora. II wojna światowa odgrywa ważną rolę w książce. Pytania w niej zawarte dotyczą tożsamości: do kogo należysz, gdzie jest twój dom, jak trudno podzielić świat na czarne i białe. (Miałam wrażenie, że znam swoją babcię. Trzymała mnie do chrztu w kościele, zmarła na moich rękach. Dopiero pisząc książkę poznałam ją naprawdę, jednocześnie ożył fragment dramatycznej historii).

Czy byłaś kiedyś w Polsce, czy znasz polską literaturę?

Dwa lata temu byłam w Polsce w związku z pisaniem książki o babci. Pojechałam z wycieczką zorganizowaną przez Fundację Sobibór. Oprócz Sobiboru  zwiedziłam także Lublin i Warszawę.  Wizyta była bardzo krótka, chętnie pojechałabym jeszcze raz na dłużej.

W czasach studenckich z dużą przyjemnością zagrałam w sztuce Brunona Jasieńskiego „Bal Manekinów” i „Odejściu Głodomora” Tadeusza Różewicza. Reżyserowała je Polka, Barbara Bilska. Bardzo lubiłam słuchać, kiedy mówiła po polsku. Co za dźwięczny język!

Czytałam opowiadania Gombrowicza i jestem wielką miłośniczką poezji Wisławy Szymborskiej.

rozmawiała Małgorzata Woźniak-Diederen 

okładka z nią

Rzym to także „polskie” miasto:  http://wyborcza.pl/magazyn/1,137863,15826300,Rzym_po_polsku.html.

Jarosław Mikołajewski – poeta, pisarz i tłumacz z języka włoskiego – pisał także o książce Steenbeek:

„Miejsce, w którym rozgrywają się sytuacje książki Rosity Steenbeek, jest tym samym, w którym skupia się wiele moich dramatów i uniesień: Rzym. Miasto, które jest Światem. Niechętnie to przyznam, ale autorka zna jego historię i teraźniejszość tak, jak ja już ich nigdy nie poznam. Rzym Rosity jest realny bardziej niż sto przewodników. Bo jest realny od środka. Od tego, jakim się staje kiedy go włączamy do życia”. (żródło cytatu: strona internetowa wydawnictwa Marginesy).

Rosita_Steenbeek(zdjęcie: Jos van Zetten, źródło: wikimedia.org)

Fragmenty książki W Rzymie jak w domu autorstwa Rosity Steenbeek, w tłumaczeniu Małgorzaty Woźniak-Diederen

Moja uliczka

Bazylika Św. Klemensa

Bieda

Inne fragmenty 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 25/09/2014 by in Wywiady and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: