Literatura niderlandzka

(Rozmowy) o współczesnej literaturze niderlandzkiej – strona prowadzona przez Fundację Literatura

Warszawa (W Europie, fragment)

herb_warszawy_1274164693

Fragment książki W Europie. Podróże przez dwudziesty wiek holenderskiego pisarza i historyka Geerta Maka. Książka ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa PIW i w tłumaczeniu Małgorzaty Woźniak-Diederen.

—-

GEERT MAK

W EUROPIE (FRAGMENT)

WARSZAWA

Przeglądam jeszcze kilka innych albumów. Najwcześniejsze zdjęcia Warszawy pokazują zamożne miasto, szerokie ulice pełne przechodniów, tramwaje konne, kościoły i pałace w dobrze znanym stylu eklektycznym. Na początku XX wieku miasto przeżywało taki sam szybki rozwój, jak wiele innych miast europejskich. Uprzemysłowienie, dobrobyt w mieście, bieda na wsi, chłopi tysiącami ciągnący do miast, nieustanna rozbudowa i wzrost liczby mieszkańców z 261 tys. w 1874 roku do 797 tys. w 1911 roku.

Potem odrodzenie Rzeczypospolitej Polskiej, zamęt rewolucji rosyjskiej – Sowieci zbliżają się do Warszawy – a potem widać na zdjęciach wesołą i elegancką Warszawę lat dwudziestych i trzydziestych, z kawiarniami, teatrami, uniwersytetami, bulwarami, gazeciarzami i dzwoniącymi tramwajami. A potem wojna.

Zdjęcia Warszawy z 1945 roku przypominają obrazy Hiroszimy. Z całego miasta ocalała tylko jedna czwarta. Dziewięćdziesiąt procent wielkich budynków leżało w gruzach. Z 1,3 miliona mieszkańców w 1940 roku, w 1945 roku zostało tylko 378 tys. Dwie trzecie mieszkańców nie żyły lub zaginęły.

Teraz, pod koniec XX wieku, miasto ma w sobie coś sztucznego, jakby stary Rynek zrekonstruowali jacyś mistrzowie scenografii. Każda rysa na murze jakby zrobiona umyślnie, wiele domów wygląda na bardziej stare i autentyczne, niż kiedykolwiek były. I to prawda. Prawie każdy kamień został najpierw odkuty, a potem wstawiony starannie na swoje miejsce. Na Rynku, w centrum Starego Miasta, stoi smutny kataryniarz z podrabianą „antyczną” katarynką, przystojni mężczyźni sprzedają brzydkie obrazy, żebracy o kulach chcą wzruszyć przechodniów, prosząc o jałmużnę, amerykańskie damy aż proszą się, żeby je oszukać. W okolicach getta polscy sprzedawcy uliczni wciskają pamiątkowe figurki śmiesznych Żydów, śmiejących się i tańczących rabinów, folklor żyje, ale tancerze umarli.

To jest miasto pełne tablic pamiątkowych, pewnie dlatego że nic innego się nie zachowało. Na każdym rogu coś zostało upamiętnione, tu urodził się poeta albo umarł bohater i ciągle przybywa nowych tablic. W dzielnicy nieco oddalonej od centrum stoi nowy pomnik. W zapadającym zmroku starsze panie stoją, patrząc na lśniącą kolumnę. Kobieta w czarnej garsonce podchodzi, szuka czegoś wśród wielu nazwisk, wskazuje jedno ręką w rękawiczce.

W te długie letnie wieczory najprzyjemniejszymi miejscami spacerów są warszawskie parki. Otaczają pierścieniem Stare Miasto, często znajdują się na tyłach prywatnych ogrodów. Sąsiedzi stoją, rozmawiając przez płot, dzieci biegają dookoła, chłopcy grają w piłkę nożną, wiele niemowląt na rękach i w wózkach dziecięcych, dziewczyny należą do najładniejszych w Europie.

Wokół jednego ze stawów spaceruję z Władysławem Matwinem. Matwin jest historykiem i byłym politykiem, urodził się w 1916 i z czasem stał się chodzącą kroniką. „Moje życie wypadło na czasy przemocy – mówi. – Był to okres działania potężnych sił, które przewracały wszystko do góry nogami”.

Studiował w Poznaniu, należał do młodzieżówki komunistycznej, został aresztowany z powodu jakiejś „niewinnej szczeniackiej roboty”, po czym nie chciał go już żaden uniwersytet. „W 1938 roku, w czasie zawarcia układu monachijskiego, studiowałem w Czechosłowacji. Musiałem czym prędzej uciekać. Gdy Hitler zaatakował Polskę, znowu musiałem uciekać, na wschód. W 1941 roku pracowałem w fabryce na Ukrainie, stamtąd też musiałem uciekać. W Polsce brano mnie za radzieckiego agenta, w Rosji byłem nagle polskim agentem. Czwarty raz, kiedy musiałem uciekać z powodu Niemców, to było na Kaukazie, wtedy wylądowałem w końcu w Armii Czerwonej”.

Niebo nabiera ciepłoczerwonej barwy, ogłuszająco rechoczą żaby. Matwin opowiada o starej Warszawie. „Teraz Warszawa jest miastem jednokulturowym, dla niektórych ludzi to ideał. Ale przed 1939 rokiem to było typowe wielokulturowe społeczeństwo. To były najbardziej owocne lata. Ten wielokulturowy charakter zatraciliśmy po wojnie, to, oprócz innych, olbrzymia strata dla tego miasta i kraju”.

W sierpniu 1944 roku Matwin był porucznikiem w Armii Czerwonej. Z bliska oglądał Powstanie Warszawskie, które ogarnęło całe miasto. „Stacjonowaliśmy blisko Warszawy, na drugim brzegu Wisły, ale nic nie mogliśmy zrobić”. Do tej pory trudno mu o tym mówić. „Myślę, że nie jestem jedyny. Prawie każdy Polak ma teraz na ten temat mieszane uczucia. To był gorzki dramat. Kosztowało nas to sporą część miasta i dziesiątki tysięcy ludzkich istnień. Walczyli w mieście jak lwy, najdziwniejszą bronią. Szczególnie dziewczyny wyprawiały szalone rzeczy. Prawie wszyscy polegli. To było od początku źle zaplanowane”.

Ale przecież Armia Czerwona mogła wkroczyć do akcji? Partyzanci na to liczyli? Dlaczego ich zostawiliście?

Matwin wzdycha głęboko. „Istnieje romantyczna wersja powstania, zawsze podtrzymywana w opowieściach i filmach. I jest wersja polityczna. Rosjanie powinni pomóc, chociażby ze względów humanitarnych. Ale strategicznie i politycznie było to dla nich niewygodne. To powstanie było przecież skierowane również przeciwko nim. Przed wybuchem powstania nie było żadnych kontaktów między powstańcami a nami, polskimi oficerami ze zbliżającej się Armii Czerwonej. To było bardzo dziwne? Gdy nadchodzą sojusznicy, a planuje się powstanie, to należałoby zadbać o skoordynowanie działań? Wszystkie rozkazy wychodziły od rządu emigracyjnego w dalekim Londynie. Uważaliśmy, że oni chcą w Warszawie stworzyć własne przedstawicielstwo, przeciwko Rosjanom. O to chodziło”.

weuropie

Wydawnictwu PIW dziękujemy za pozwolenie za udostępnienie fragmentów książki.

POZOSTAŁE FRAGMENTY W EUROPIE:

Hitler

De Gaulle

Jarosław Krawczyk

Rewolucja seksualna

Więcej o Geercie Maku.

Więcej o W Europie.

Więcej o Małgorzacie Woźniak-Diederen.

(zamieścił Ł.K.)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: